Walka z bobrami jak z wiatrakami

Kolejny rok żuławska część naszej gminy ma poważny problem z bobrami.  Osobniki, które z uwagi na sprzyjające warunki (woda, wierzby) licznie zadomowiły się w Mokrym Dworze, Krępcu, Wiślince, Bogatce i Lędowie, czynią bardzo wiele złego – ich nory niszczą wały rzek Motławy i Czarnej Łachy, a więc stwarzają poważne zagrożenie powodziowe.

Radni, sołtysi
Radni, sołtysi

Władze gminy, a także radni i sołtysi z terenu Żuław, którzy spotkali się w tej sprawie z  przedstawicielami Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych Województwa Pomorskiego, wyraziły swój poważny niepokój o bezpieczeństwo gospodarstw mieszkańców Żuław.

Temat nie jest łatwy. Bobry znajdują się pod ochroną, a więc strzelanie do nich jest możliwe tylko w uzasadnionych przypadkach, za specjalną zgodą i – jeśli już – tylko w okresie zimowym, kiedy samice nie są kotne. Poza tym, jak zauważają myśliwi, upolowanie bobra jest niezmiernie trudne.

Rozważano również możliwość odławiania (wyłapywania) bobrów poprzez podstawianie specjalnych sieci i klatek. Niestety, bóbr jest niebezpieczny, może człowieka ugryźć, a poza tym nie byłoby dokąd go przetransportować. Nie ma w Polsce miejsca, w którym bobry byłyby szczególnie mile widziane.

Tym samym jedynym sposobem walki z bobrami jest likwidacja skutków ich działań oraz kompleksowe zabezpieczanie wałów.

Jak zadeklarowano na spotkaniu, RDOŚ niezwłocznie usprawni niezbędne procedury, a ZMiUW przeznaczy większe środki finansowe.

Related posts

Leave a Comment