Zamiast iść na papieroska, lepiej zrobić sobie wazonik

Gmina Pruszcz Gdański ma szczęście do świetliczanek. To prawdziwe artystki! Swoje rękodzieła pokazywała nam ostatnio MAŁGORZATA RADELSKA z Jagatowa.

Pani Małgosia od 4 lat pracuje w świetlicy wiejskiej w Jagatowie. To właśnie zajęcia z dziećmi są dla niej motywacją do poszukiwania i rozwijania nowych technik artystycznych. Tak też było w przypadku zgłębienia przez nią sztuki wyplatania papierowej wikliny.

– Papierową wikliną, czyli niczym innym jak zwiniętymi z papieru rurkami zainteresowałam się jakiś rok temu – opowiada. – Uczyłam się z filmiku (tutorialu – red.)  znalezionego w Internecie. Okazało się, że do wykonania czegokolwiek potrzeba nie tylko dużej ilości rurek, ale też cierpliwości. 

Pierwsze prace – koszyczki, wazoniki, choinki – powstawały przez wiele dni. Teraz pani Małgosia ma dużą wprawę i garnek z pokrywką (na różne szpargałki) z tysiąca rurek wyplecie w 2-3 popołudnia.

Nowa pasja wciąga i daje dużo satysfakcji. Zwłaszcza, kiedy wypleciony gadżet staje się miłym i oryginalnym prezentem dla bliskiej osoby.

– Swoje prace ufundowałam także na ostatni WOŚP. Bardzo mi było miło, kiedy licytowano je za naprawdę wysokie sumki – dodaje.

Nową pasją świetliczanka zaraziła dzieci z Jagatowa.

Choć brakuje im cierpliwości, bardzo się cieszą, gdy coś im wyjdzie. Swoje prace od razu zabierają do domu, do pokazania rodzicom. Rękodzieło, które na całe szczęście znów przeżywa swój renesans, uczy je nie tylko cierpliwości i wytrwałości, ale też wyobraźni. Z kolei dla dorosłych jest wspaniałą formą odstresowania się po całym dniu – uważa pani Małgosia i dodaje żartem – Zamiast iść na papieroska, lepiej zrobić sobie wazonik. 

 

Related posts

Leave a Comment