Co dalej z pałacem w Rusocinie?

Nowi właściciele zespołu pałacowego w Rusocinie przebywają w areszcie, ale gmina nie chce dopuścić, by obiekt niszczał. Urzędnicy skontrolowali właśnie zakres poczynionych prac zabezpieczających, do jakich nabywca został zobowiązany w umowie nabycia prawa użytkowania wieczystego. 

Pałac w Rusocinie - mat. prasowe
Pałac w Rusocinie – mat. prasowe

Przypomnijmy. Zespół Dworsko – Parkowo – Folwarczny w Rusocinie gmina Pruszcz Gdański nabyła w 1996 roku od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.
To kompleks, który wymagał rewitalizacji. Gdybyśmy chcieli sami ją przeprowadzić, gmina musiałaby zrezygnować z wielu ważnych dla mieszkańców inwestycji przez kilka lat. Dlatego zdecydowaliśmy się na sprzedaż, jednak obostrzoną wieloma warunkami – wyjaśnia Magdalena Kołodziejczak, wójt gminy Pruszcz Gdański.

Nieruchomość miała zostać przeznaczona do rewitalizacji pod różne formy działalności komercyjnej, usługowej, mieszkaniowej (dla właścicieli), edukacyjnej, społecznej i kulturalnej.

W roku 2000 obiekt oddano w bezpłatne użytkowanie Polskiemu Towarzystwu Edukacyjnemu z przeznaczeniem na zorganizowanie i prowadzenie Uniwersytetu Otwartego. W związku z niewywiązaniem się z warunków umowy użyczenia, wyrokiem sądu z lipca 2005 umowa użytkowania została rozwiązana. Strona się jednak odwoływała i możliwość sprzedaży pałacu zaistniała dopiero w 2009 roku.

Rada Gminy podjęła uchwałę, by wpisany do rejestru zabytków „Zespół w Rusocinie” oddać w użytkowanie wieczyste na 99 lat w drodze przetargu (z równoczesną sprzedażą położonych tam urządzeń i budynków). Dopiero dziewiąty przetarg wyłonił nabywców – małżeństwo Katarzynę i Marcina P.

Państwo P. uruchamiali wówczas linię lotniczą i nie mieliśmy powodów, by wątpić w to, że proces odbudowy ruszy natychmiast i Rusocin odzyska swoją dawną świetność w krótkim czasie – opowiada wójt.

Tymczasem stało się inaczej. Nowi właściciele zdążyli tylko wykonać remont instalacji elektrycznej, poprawić ogrodzenie, dokonać drobnych napraw dachu i zatrudnić dozorcę.

Mają czas do końca listopada

Katarzyna i Marcin P. , zgodnie z umową, mają czas do końca listopada br. na remont dachu budynków (magazynu, stajni, dworu i drugiej stajni z wozownią) oraz do końca grudnia br. na uzupełnienie i odtworzenie ogrodzenia.

Aby nie skazywać zespołu pałacowego na niszczenie, gmina jeszcze przed upływem terminu wynikającego z umowy postanowiła skontrolować zaawansowanie prac zabezpieczających budynki przed niszczeniem.

Zawalił się dach stajni

Pałac w Rusocinie - mat. prasowe
Pałac w Rusocinie – mat. prasowe

Do Rusocina komisyjnie wybrali się: Anna Warakomska –  p.o. kierownika referatu inwestycji i remontów,  Krzysztof Miliński – kierownik referatu gospodarki przestrzennej i rozwoju gminy oraz  Łukasz Jurgielewicz – inspektor ds. gospodarki gruntami. Urzędnikom towarzyszyli strażnicy gminni.

Na miejscu nic się nie działo. Mimo wcześniejszego zawiadomienia, nie zastaliśmy nikogo z przedstawicieli obecnych właścicieli – mówi Krzysztof Miliński. – Jedyne co mogliśmy stwierdzić, to zamurowane okna piwniczne i prowizoryczne zabezpieczenie dachu dworku przed opadami. Żadnych zaawansowanych prac zabezpieczających nie podjęto. Co najgorsze, dach budynku stajni, a takich obiektów jak w Rusocinie jest raptem kilka w całej Polsce, częściowo się zawalił, a wraz z nim kilka sklepień stropu o unikatowej konstrukcji. Jest to naprawdę duża strata, trudna do naprawienia.

Zabiegamy również o przeprowadzenie kontroli przez konserwatora zabytków – dodaje wójt Magdalena Kołodziejczak.

W przypadku niedotrzymania warunków umowy, gmina zacznie naliczać kary umowne i będzie dążyła do rozwiązania umowy z wszelkimi konsekwencjami, do których zobowiązani byli nabywcy.

Related posts

One Thought to “Co dalej z pałacem w Rusocinie?”

  1. […] zeszłym tygodniu przedstawiane było stanowisko Urzędu Gminy Pruszcz Gdański odnośnie sytuacji prawnej oraz stanu w jakim znajduje się Pałac w […]

Comments are closed.