Bohater z wizytą u Wojewody

Wojewoda pomorski Ryszard Stachurski gościł 23.08 br. st. sierż. Arkadiusza Palucha z 49 Bazy Lotniczej w Pruszczu Gdańskim, któremu towarzyszył dowódca 49  Bazy Lotniczej płk Piotr Saniuk.

St. sierż. Arkadiusz Paluch u Wojewody - fot. M. Cabaj
St. sierż. Arkadiusz Paluch u Wojewody – fot. M. Cabaj

St. sierż. Arkadiusz Paluch zasłynął bohaterskim czynem, jakim było uratowanie dwóch tonących osób na plaży w Sobieszewie.

Wojewoda Ryszard Stachurski osobiście podziękował za odwagę i pogratulował godnej naśladowania postawy.

Wg opowieści p. Arkadiusza, wydarzenia mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Wraz z rodziną i braćmi planowali wyjazd nad wodę, osobiście proponował jezioro, ale jak stwierdził, został przegłosowany i ostatecznie znaleźli się w Sobieszewie Orlu w części plaży niestrzeżonej.

St. sierż. Arkadiusz Paluch u Wojewody - fot. M. Cabaj
St. sierż. Arkadiusz Paluch u Wojewody – fot. M. Cabaj

Traf chciał, że już na początku jak znaleźli się w wodzie, fale były duże więc praktycznie z pływania nie było przyjemności, tylko udało się popluskać. W pewnym momencie kobieta nieopodal zaczęła prosić o pomoc, ponieważ nie była w stanie samodzielnie dotrzeć do brzegu. Pan Arkadiusz podał jej rękę i pomógł dojść na plażę.

Po pewnym czasie, około godziny 13.00 usłyszeli ponownie wołanie „Ratunku, pomocy!”, rozejrzeli się dookoła i nikogo nie widzieli, lecz za chwilę w odległości 100 metrów od brzegu zauważyli dwie głowy wystające z wody. Pan Arkadiusz razem z braćmi postanowili pomóc, chwycili „oponkę” dziecięcą i znaleziony kij wyrzucony przez morze i ruszyli. Kiedy woda zaczęła sięgać do szyi, dalej podążał już tylko p. Andrzej. Gdy dopłynął do znajdujących się w wodzie osób, zauważył że byli to najprawdopodobniej syn z ojcem. Młodszy jeszcze świadomie starał się rozpaczliwie kierować w stronę brzegu, natomiast starszy ledwo utrzymywał się na powierzchni, zsiniały i ledwo świadomy. Bohater pierwszemu podał „oponkę” nie puszczając jej, aby dalej nie zdryfował w głąb morza, natomiast starszemu próbował podać kij. Pierwsza próba nie powiodła się, dopiero za kolejnym razem, ojciec chwycił się kija. Rozpoczęła się ewakuacja w stronę brzegu. Wysiłki nie przynosiły spodziewanego efektu, holowanie było uciążliwe ponieważ obaj ratowani trzymając się podanych przedmiotów byli „jak bojki”. Po prośbie młodszy przyłączył się do wspólnego płynięcia w stronę brzegu. Przy tej współpracy udało się dotrzeć do plaży. Tam pojawili się ratownicy, którzy udzielili pomocy. Dla wszystkich wydarzenia nad morzem skończyły się szczęśliwie.

Jak bezpiecznie korzystać z kąpieli morskich

St. sierż. Arkadiusz Paluch u Wojewody - fot. M. Cabaj
St. sierż. Arkadiusz Paluch u Wojewody – fot. M. Cabaj

Jest to relacja opowiedziana przez St. sierż. Arkadiusza Palucha, skromnego, z pozoru „zwykłego człowieka”. Podziękowania usłyszał od uratowanych osób, od Wojewody. To co zrobił, nie robił dla chwały, warto jednak docenić odwagę i poświęcenie, o czym doskonale zdawali sobie sprawę zapewne najbliżsi, którzy chwilami tracili całą trójkę z oczu. Na brzegu łzy żony, a podczas dzisiejszej rozmowy wzruszenie w głosie p. Andrzeja. Nie da się tego opisać, ale słowa gratulacji i pochwały to mało. Niech ten opis będzie wyrazem szacunku.

W tym roku woda pochłonęła już wiele ofiar, na pewno zbyt wiele. Niech ta relacja będzie dla nas także ostrzeżeniem, że nad wodą nie ma żartów. Ta historia skończyła się szczęśliwie, ale jak podają statystyki, nie wszyscy mają tyle szczęścia i zdecydowanie lepiej nie narażać siebie i innych na niebezpieczeństwo.

Zwyczajny – niezwyczajny Bohater

Related posts

Leave a Comment