Biało-zieloni mocniejsi na czele

Szalone spotkanie Lechii Gdańsk z Cracovią na Stadionie Energa pozwoliło gospodarzom na umocnienie swojej pozycji na szczycie tabeli Ekstraklasy, lecz przed biało-zielonymi ciężki wyjazd do Poznania.

Goszcząca w sobotę w Gdańsku drużyna Cracovii na pewno nie sprzedała skóry tanio, lecz mimo to nie wywiozła z Pomorza ani jednego punktu.

Po raz drugi od czasu wznowienia rozgrywek komplet punktów wpadł do konto biało-zielonych, którzy cieszą się samodzielnym prowadzeniem w tabeli Ekstraklasy, mając w dorobku 46 punktów.

Druga w tabeli Jagiellonia Białystok w ciągu ostatnich trzech kolejek poniosła dwie porażki, w efekcie tracąc już do Lechii cztery punkty.

Chociaż koniec sezonu jest jeszcze odległy, to z tygodnia na tydzień piłkarze Piotra Nowaka wierzą w sukces coraz mocniej.

Chociaż przeszkód na drodze do tytułu będzie jeszcze wiele, to jak pokazało ostatnie spotkanie, nawet w zaciętym starciu z trudnym rywalem biało-zieloni byli w stanie postawić na swoim.

Cracovia na pewno pokazała, że miejsce w tabeli nie oddaje potencjału drużyny. To właśnie Pasy Jacka Zielińskiego otworzyły wynik spotkania, kiedy po kwadransie gry stratę piłki Lechii wykorzystali Damian Dąbrowski i Krzysztof Piątek – celny strzał w okienko oddał ten ostatni.

Przyjezdni nie pozwalali się stłamsić miejscowym, na dodatek znacznie częściej stwarzając sobie sytuacje strzeleckie. Dla Lechii w poprzeczkę wycelował Flavio Paixao, ale na remisowe trafienie trzeba było poczekać niemal do końca pierwszej połowy.

To właśnie wtedy po zapoczątkowanej przez Miloša Krasicia akcji widowiskowego gola na remis zdobył Ariel Borysiuk. Gol do szatni dodał gospodarzom werwy, co widać było natychmiast po wznowieniu.

Lechia przejęła prowadzenie już w 47. minucie, kiedy rzut karny po faulu na Grzegorzu Kuświku wykorzystał Flavio Paixao. Chwilę później asystujący tuż przed przerwą Borysiukowi Simeon Sławczew mógł podwyższyć prowadzenie, ale minimalnie chybił.

W pogotowiu był także Dušan Kuciak, a spotkanie stopniowo stawało się coraz bardziej otwarte. Presja Lechii zaowocowała w 58. minucie, kiedy przy kolejnej asyście Sławczewa bramkarza Cracovii pokonał Kuświk.

Miejscowym pogroził jeszcze Piątek, zdobywając dla swojej drużyny drugiego gola w 70. minucie, lecz Lechia nie odpuszczała, co w 84. minucie poskutkowało golem Grzegorza Wojtkowiaka.

Udział w bramce miał Gino van Kessel, dla którego był to debiut w biało-zielonych barwach. Reprezentujący Curaçao zawodnik zastąpił w 81. minucie Kuświka.

Wynik 4:2 utrzymał się do końca spotkania. Lechia wykazała się w starciu z Cracovią dużą cierpliwością, pokazując przy tym ponadprzeciętną skuteczność, o czym mówił po meczu trener Nowak.

„Lechia była bardziej cierpliwa. Cracovia to dobry zespół, na co uczulałem piłkarzy. To drużyna potrafiąca grać w piłkę i chciała wygrać. To ich cechowało, szczególnie w pierwszych 15-20 minutach”, powiedział, cytowany przez Sportowe Fakty.

„Jesteśmy nieprzewidywalnym zespołem. Dwóch, trzech piłkarzy może w każdym momencie strzelać gole, swoją bramkę zdobył też Wojtkowiak. Mamy kreatywny zespół i wystarczająco dobrą kadrę, co cieszy”, dorzucił.

Zdecydowanie na plus wypadł Sławczew, który zaprezentował się bardzo aktywnie i zanotował dwie asysty. Za najważniejszego gola meczu można uznać trafienie Borysiuka, które po zmianie stron bardzo uskrzydliło zespół Lechii.

Biało-zielonych czeka w kolejnym spotkaniu trudna próba, jaką będzie wyjazdowe starcie z Lechem Poznań.

Kolejorz wygrał wszystkie trzy dotychczasowe spotkania rundy wiosennej, nie tracąc przy tym ani jednego gola, przez co bukmacherzy oceniają szanse drużyny nieco wyżej. Każdy z trzech wymienionych występów drużyny Nenada Bjelicy kończył się zwycięstwem 3:0.

Cztery gole zdobył w tym czasie Dawid Kownacki, podczas gdy po dwa trafienia dołożyli Radosław Majewski i Marcin Robak. W kończącej się właśnie 23. kolejce Lech pokonał na wyjeździe Pogoń Szczecin.

Do spotkania Lecha z Lechią dojdzie w niedzielę 5 marca, a dla bijących się o mistrzostwo biało-zielonych będzie to jedno z najważniejszych spotkań rundy wiosennej.

Trzeci w tabeli Kolejorz z powodzeniem odbudował się po słabym starcie sezonu, w tej chwili będąc jednym z potencjalnych kandydatów do tytułu.

Kolejnym groźnym rywalem Lechii jest Legia Warszawa, która jednak nie wygrała żadnego ze swoich czterech ostatnich spotkań, w tym w Lidze Europy z Ajaxem.

Notowania bukmacherskie Wojskowych w ostatnich tygodniach znacząco spadły, lecz trener Jacek Magiera zapewnia, że Legii nie dopadł piłkarski kryzys.

To właśnie te trzy drużyny są typowane do walki o tytuł, a nie można również wykluczyć szarży ze strony Jagiellonii. Pewne jest to, że kolejne tygodnie przyniosą w polskiej lidze nie lada wrażenia.

DA

Related posts

Leave a Comment